Co wydarzyło się 13 maja na przestrzeni dziejów? Z czym ten dzień może powszechnie się kojarzyć? Po pierwsze - w niewielkiej portugalskiej miejscowości o nazwie Fatima trójce dzieci: sześcioletniej Hiacyncie, jej o dwa lata starszemu bratu Franciszkowi oraz ich ciotecznej siostrze, dziewięcioletniej Łucji, ukazał się Anioł Pokoju. Miał on przygotować dzieci na przyjście Maryi. Pierwsze objawienie miało miejsce 13 maja 1917 r. Po drugie - podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Rzymie uzbrojony napastnik - Mehmet Ali Agca, oddał w stronę Jana Pawła II strzały. Wybuchła panika, a Papieża-Polaka ciężko ranionego w brzuch i w rękę natychmiast przewieziono do kliniki w Gemelli, gdzie rozpoczęła się kilkugodzinna walka o Jego życie. Cały świat zwrócił oczy ku Stolicy Piotrowej. Dramat rozgrywał się 13 maja 1981 roku. Dziś wraz ze świetlicą szkolną wspominamy oba te wydarzenia.
PROPOZYCJA ŚWIETLICY SZKOLNEJ NA UPAMIĘTNIENIE
WYDARZEŃ Z 13 MAJA 1917 R. I 13 MAJA 1981 R.
13 maja 2017 roku, dokładnie w stulecie pierwszego objawienia fatimskiego, ukazała się antologia literacka zatytułowana "W Fatimie, u Maryi". Wśród 36 zaproszonych przez wydawnictwo z Tarnowskich Gór autorów znalazł się nasz polonista - Łukasz Wilczkowski. Poniżej publikujemy wybrane wiersze, które znalazły się w tym wyjątkowym zbiorze poezji.
WIDOK Z OKNA NA FATIMĘ
Wzgórza oddzielają noc od dnienia
na wąskich ścieżkach rozkłada się wieniec słońca
nihil novi
kiedyś był tu wzrok wlepiony w stado owiec
dziecięce twarze huśtające się w porannej rosie
w annałach spoczęła gonitwa za własnym cieniem
na czele tłumu stanąć mi przyszło
- dobrze -
niech oglądają jak źródło nabiera wody po brzegi czasu
jak po kościstym zboczu tłuką się bose stopy
jak po krużganku nieba krząta się Matka w bieli
niech patrzą bo oślepli
niech słuchają chociaż są głusi
niech milczą to usłyszą
jak za oknem pęcznieje powietrze w przejrzyste idee
Fatima dotychczas nie rzucała się w oczy
stała - można rzec - na uboczu gwarnego życia
nie zabrakło tu ani łotra ani wesołka
ot jedno z miejsc gdzie można by przysiąść
by wlać łyk spokoju w niezamknięte jeszcze oczy
po grzechu jest nadzieja - naturalna kolej rzeczy
na tle tego blasku schodzę wciąż głębiej
w odlewie ręki pieszcząc nić wybawienia
z grzechotka paciorków
sięgających aż po wieko ziemi
MODLITWA ŁUCJI U KRESU SIŁ
ŁUCJA (spokojnym głosem, ale stanowczo):
Dziękuję Ci Panie że z małych słów
uczyniłeś nie oręże a tarczę
(podnosząc palec)
coś na kształt skrzyni bez zdobień
w której mieszczą się zbyt wąskie summienia
za ciasne myśli
skrępowane ręce
zatwardziałe głowy
oblicza zniewagi
słowa zbyt dużego kalibru
(spogląda w przestrzeń migocącą za odmentem szyby)
Dziś nie proszę o odwrócenie nurtu rzeki
(zamyka oczy, chwilę milczy)
o pozbawienie Kaina prawa do oddechu
o wyjęcie z dłoni kamieni
i ułożenie z nich szańca lub gmachu Kościoła
(zegar wybija ostatnią godzinę)
nie proszę o to by nic nie było z mojej winy
(z krzyżem u szyi kołysze się w ręku sznur różańca
zmęczona osuwa głowę
na dnie oka przekwita ogień życia
to żadna tajemnica-
za rogie snu czai się bezkresny świt)
GŁOS ZZA KOTARY:
Teraz już tylko nadzieja
że po szczeblach odkupienia
będą się wspinać palce grzeszników
Łukasz Wilczkowski
